Doświadczenia z psami mieliśmy oboje, przy czym mój mąż miał do czynienia z jedną, jedyną rasą – jamnik a moje doświadczenia były w tej mierze trochę większe. Posiadałam psy takich ras jak: bokser, doberman i owczarek niemiecki. Moi znajomi wiedzą, że całe moje życie to psy. Teraz „zaraziłam” tym już mojego męża. 

   Pierwszym moim owczarkiem niemieckim był Maks, którego podarowano mi w trudnym, przełomowym momencie mojego życia - w grudniu 1991r. To dzięki NIEMU rozpoczęła się moja przygoda z tą i tylko tą rasą. Maks był cudownym psem. Okazem zdrowia. Pomimo, że ktoś starał się go otruć, gdy miał pół roku, walczył dzielnie i wywalczył sobie życie… długie życie (10 lat) bez żadnych chorób. Moi sąsiedzi podziwiali go za zrównoważony charakter, oddanie i pewność siebie, ja za delikatność w zabawach  z moim małym synkiem i jego opiekuńczość. Koniec nastąpił niespodziewanie. Okazało się, że Maks miał przerost mięśnia sercowego i jego życie niestety zakończyło się zawałem, niespełna miesiąc po postawieniu diagnozy. Cząstka mego serca, do końca, będzie zajęta tylko przez niego. Mój mąż Jacek poznał Maksa w ostatnim roku jego życia i od razu zakochał się w nim. Zresztą -  ze wzajemnością. 

 

   Stwierdziliśmy, że jeśli już w naszym wspólnym życiu pojawi się pies, to z pewnością będzie to kolejny owczarek niemiecki.

 

   Naszym pierwszym wspólnym psem była śliczna suka owczarka niemieckiego - Akte. Dostaliśmy ją w prezencie od naszych znajomych na nową drogę życia, do naszego wspólnego nowego domu. Imię dla niej wybierał mój mąż Jacek. Dlaczego Akte? To proste. Akte, wg Swetoniusza, była jedną z najwierniejszych kobiet Nerona, która po jego śmierci pochowała jego ciało. Tak nazwanie naszego psa miało podkreślić jego wierność. I tak też było. Akte, mimo wielu chorób, które ją nękały m.in. dysplazja stawów biodrowych, zespół końskiego ogona i niewydolność trzustki, była wiernym, kochanym, mądrym i stabilnym psem. Odeszła mając 10 lat a jej stratę odczuwamy nadal.

Wiedząc, że Aktusia już niedługo z nami się rozstanie, podjęliśmy decyzję o kupnie naszego pierwszego rodowodowego psa. Założenia były takie: suka, czarna, z hodowli czeskiej albo niemieckiej, po rodzicach ładnych eksterierowo. Wysłałam wiele e-maili do różnych hodowli z zapytaniami o możliwość sprowadzenia takiego psa, lub o informację o ewentualnych miotach. Jedna z hodowli poinformowała mnie, że w zaprzyjaźnionej hodowli będzie czarny miot. Matka jest suką importowaną ze Słowacji, a reproduktorem jest pies z czeskiej linii. Pojechaliśmy do tej hodowli obejrzeć sukę. Po miesiącu skontaktowaliśmy się, czy będą szczeniaki i tak oto, w miesiącu grudniu 2009r. w naszym domu zjawiła się   o  n  a   - BRITA Czar Podkowy, po naszemu ARIA.

   Następny nasz, czarny jak smoła, owczarek niemiecki to - tym razem   o  n   - ZULUS (CHARM Krásnoočko). Dołączył do ARII w kwietniu 2012r. Pochodzi ze znanej czeskiej hodowli Krásnoočko w Chomutov.

   Przez kilka lat zastanawialiśmy się nad zakupem długowłosej suczki i pod koniec roku 2013 podjęliśmy decyzję o wprowadzeniu do hodowli czarnej suczki długowłosej, którą sprowadziliśmy z Niemiec - ELLIS von der tiefen Quelle.

Od tej pory w naszym domu są czarne owczarki niemieckie. 

Nie z uwagi na „modny” kolor, jak niektórzy powiadają, ale dlatego, że czarny owczarek dla nas jest najpiękniejszy.

 

© 2015-2016 by Konrad Drozdowski. Proudly created with Wix.com

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now